środa, 1 lutego 2017

Matka wariatka

Pamiętam ten dzień zaraz na początku ciąży, kiedy postanowiłam sobie, że do lutego nie wejdę do żadnego sklepu dziecięcego, ba, nawet nie spojrzę na te wszystkie ciuszki, bodziaki, spioszki, czapeczki. Udawało się. Szczerze mówiąc w ogóle nie ciągnęło mnie do bejbikowych zakupów i po prostu czekałam na odpowiedni moment, aż poczuję to babskie i jednocześnie matczyne flow. Drgnęło we mnie coś, kiedy pani doktor rozpoznała płeć naszej Fasolki, było to miesiąc temu. Nie powiem, nie przechodziłam już koło tych wszystkich słodkich rzeczy obojętnie, ale nadal trzymałam się na dystans. Przecież mam jeszcze czas!


Ogólnie rzecz biorąc ta cała dziwna sytuacja nie wzięła się z tego, że to moje-widzi-mi-się. Sytuacja finansowa również nie była najgorsza, więc dlaczego nie? Kurcze. Zazwyczaj jestem realistką patrzącą dość pozytywnie na świat. Mam słabsze dni, tygodnie i miesiące, ale mimo wszystko myślę realnie. Po głowie krążą mi przeróżne myśli, czarne scenariusze, do tego nocne koszmary. Coś w głowie zabroniło mi cieszyć się przygotowań wyprawki tak wcześnie. Gdzieś tam kołatało mi się: a co się stanie, gdy... *tutaj dopisz sobie najczarniejszy z możliwych scenariuszy*.


Jako, że mamy już 1 lutego (!!!) mogłam pozwolić sobie na pierwszy dzień szalonych zakupów! Moje myślenie też uległo zmianie, bo przecież: co ma być - to będzie, jest to już wszystko gdzieś w gwiazdach zapisane i nie ma sensu na zapas się tym zamartwiać. Nie wydałam milionów monet, ale zaszalałam i tak, a to dopiero początek. Och, złamałam też drugą obietnicę - miałam kupować tylko neutralne kolory, tak na wszelki wypadek... Tak, widać jak bardzo róż jest neutralny. Błagam Cię, dziecko, nie wyhoduj sobie siusiaczka, bo będziesz chodziło na różowo przez początek swojego życia... :D

robert pattison - let me sign.

23 komentarze:

  1. Czasami trzeba trochę poszaleć. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, to dlaczego nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziecięce ciuszki są takie słodkie:) Ja to bym chyba nie umiała się opanować przed kupowaniem tych wszystkich pięknych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  3. to prawda, nie ma sie co spieszyc
    czesto slysze wsrod znajomych czy rodziny ze nie ma co zapeszac bo na poczatku roznie bywa
    ale taka prawda ze dzieciece ciuszki sa cudne, takie slodkie
    ciezko przejsc obojetnie
    sama dzieci nie mam i w najblizszym dziesiecioleciu nie planuje ale uwielbiam dzial dzieciecy

    OdpowiedzUsuń
  4. Daleko mi do ciąży i związków, ale jak tylko urodziła się moja siostrzenica to miałam to samo - potrafiłam wejść na stronę zary i przeglądałam ciuszki non stop :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Szalona z Ciebie kobietka :D
    Ale wcale się nie dziwię, bo kiedy usłyszałam, że moja przyjaciółka jest w ciąży to od razu chciałam jej nakupować masę słodkich ubranek dla dzieciaczka. Dobrze, że mój budżet mi na to nie pozwolił :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zanim urodziła się Amelka, to mnie w ogóle nie ciągnęło do kupowania dziecięcych rzeczy. Lawina zakupów ruszyła dopiero po porodzie ;D Bardzo podoba mi się ten ciuszek z drugiego zdjęcia, który jest pierwszy z lewej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej :D Ale księżniczka będzie miała cudne ciuszki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę mi tu nawet takich scenariuszów nie wymyślać! O zgrozo ;p Ubranka śliczniutkie :D Też chyba nie potrafiłabym uzbierać neutralnego kompletu znając płeć dzieciątka :D Już sobie wyobrażam Twoje słodkie maleństwo w tych ciuszkach :D

    OdpowiedzUsuń
  9. jakie słodkie bejbikowe cudowności :)
    ja póki co jestem wspaniałą ciocią i kupuję takie ciuszki jedynie dla dzieci "nieswoich" :D
    a co do czarnych scenariuszy, myślę, że każdemu w głowie wstrętny głosik szepcze "a co jeżeli..." lepiej nie dopuszczać go do głosu. Niech siedzi cicho :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię styl w którym piszesz! Tak pozytywnie i jednocześnie realistycznie.
    A ciuszki prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tym kolorem neutralnym to Ci się udało :D ale słodkie są te ciuszki, ;p
    ja chyba bym nie mogła się powstrzymać i bym przez 9 miesięcy wykupiła połowę sklepów :P

    Zakopane ma swój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahah, teraz to musi być dziewczynka! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie słodki ciuszki :) wiesz jak ja byłam w ciąży pamiętam, że teściowa zabroniła kupować za szybko wyprawki, a potem zmachana latałam w 7 miesiącu by skompletować całą wyprawkę. Straszne! Więc lepiej szybciej i na spokojnie.
    Dużo zdrówka i dobrego samopoczucia życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Bosze, jakie słodkości! Teraz faktycznie lepiej, żeby Fasolka pozostała Fasolką, bo Fasol miałby przekichane :D

    OdpowiedzUsuń
  15. I tak nadal strasznie trudno jest mi się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Wszak z frazesami jestem związana od bodajże 2010 roku ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojoj piękne rzeczy znalazłaś. Ja mam za tydzień 20 tydzień ciąży i USG na którym stwierdzą płeć. Po sklepach też jeszcze nie chodzę, ale pewnie za tydzień już jakiś odwiedzę haha :)

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam oglądać takie ciuszki! na razie nie mam swojego dziecka,ale uwielbiam kupować takie ciuszki swoim `małym` bliskim :) sporo wytrzymałaś, ja bym chyba nie dała rady :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ależ śliczne ciuszki. Uwielbiam takie małe ubranka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękne ubranka <3
    Zakochałam się :D

    OdpowiedzUsuń
  20. W takim czasie chyba można sobie poszaleć :D Sama pamiętam jak wpadłam w zakupoholizm dla mojej przyszłej chrześnicy :) Słodkie są te ubranka *-*

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jestem w temacie, ale pięknie piszesz. Obserwuję z przyjemnością. :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  22. haha ciekawe czy wysłucha prośby :)
    gratuluję ciąży :) a chłopcy w różowym też nie wyglądają najgorzej jakby co :)

    pozdrawiam,
    katarzynakoziej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń