wtorek, 11 lipca 2017

Małe wyjaśnienia

Jestem tak mile zaskoczona! Po tak długiej przerwie meldujecie się pod ostatnim postem taką ilością, że aż milutko na serduszku się robi! Postanowiłam więc spróbować tutaj wrócić :) W końcu dziecko to nie koniec świata. Wystarczy tylko organizacja i patent na popołudniową drzemkę, a wtedy można blogować. Co prawda ten patent to jeszcze dla mnie wiedza tajemna... ALE SPOKOJNIE, wszystko przede mną!


Dlaczego tak długo mnie nie było? Szczerze mówiąc ostatnie dwa miesiące ciąży były dla mnie dość ciężkie. Nie tyle pod względem fizycznym, co psychicznym. Ciągle zastanawiałam się nad tym, czy podołam, czy przetrwam poród, czy dam radę opiekować się takim małym, bezbronnym człowieczkiem. Bałam się tego, czy zdążę do szpitala, czy dam radę wytrzymać ten ból i czy obejdzie się bez komplikacji. Typowe rozterki przyszłej matki. Nie miałam siły myśleć o niczym innym, a co dopiero klecić posty na bloga.


2 czerwca 2017, o 16:45 przyszła na świat nasza córka - Lenka. Kolejny powód mojej nieobecności. Najważniejszy. Poród? Koszmar. Nawet lekarze, położne i pielęgniarki krzywią się, kiedy oglądają moją kartę ciąży i te wszystkie ''dodatkowe informacje''. Na szczęście wszystko poszło dość sprawnie. Uwinęłam się w niecałe 7 godzin od pierwszych skurczy, czyli przynajmniej tutaj los był dla mnie łaskawy. Wiecie co? Te wszystkie gadki nawiedzonych mamusiek, że ''matka zapomina o bólu porodowym, kiedy tylko zobaczy swoje maleństwo''... Są prawdziwe. Może nie działo się tak od razu, ale po kilku godzinach, kiedy dociera do ciebie ta wiadomość - zapominasz o wszystkim. Zaczynasz martwić się tym, czy dziecko jest najedzone, ma suchą pieluszkę, nic nie boli, nie jest mu za gorąco...


Jak jest teraz? Coraz lepiej. Uczymy się siebie wzajemnie. Pierwszy miesiąc przeminął pod znakiem prób i błędów, ale też pierwszych uśmieszków, kupy po pachy, i pierwszych oznak poznawania świata. To cudowne obserwować, jak ten mały człowieczek z dnia na dzień potrafi coraz więcej, widzi coraz więcej i przywiązuje się do ciebie, stając się najważniejszą osobą w twoim życiu.

♡ rihanna - wild thoughts.

8 komentarzy:

  1. jakie słodkości <3 fajnie, że planujesz wrócić :)

    pozdrawiam!
    ~ mój blog ~

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz to napiszę, ale czekałam na Twój powrót! I na posty o małej Lenie! Jesteście cudowne!
    Ja uwielbiam dzieci. Jeszcze jestem za młoda by mieć swoje, ale też bardzo boję się porodu. Mam nadzieję, że nie będzie tak tragicznie i dam radę. Bo takie maleństwo to największy skarb świata!
    Dobrze, że już powoli wracasz do siebie. Powodzenia kochani :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie Was kochani pozdrawiam;) Trzymajcie mi się tam dzielnie, sporo snu życzę i pamiętaj - solidaryzuje się z Tobą;) Moja Jagoda z 15 maja;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! To naprawdę ważny okres życia, ale jak mówisz, organizacja i wszystko się da zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi wprawdzie takie rzeczy są obce i raczej ich nie doświadczę, ale wierzę, że dziecko potrafi nielicho przeorganizować życie...Mam nadzieję, że teraz będziesz tutaj częściej zaglądać!:) Trzymam kciuki, żeby Lenka trochę więcej spała i "dawała Ci żyć"! Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka Lenka jest śliczna <3 Nie dziwne, że obawiałaś się porodu, to chyba norma ;) Najważniejsze, że do nas wróciłaś i mam nadzieję, że uda Ci się tak rozplanować czas, żeby czasem coś tutaj naskrobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozczuliłaś mnie tym postem! Cudowne maleństwo, tyle czystej niewinności! :)
    Człowiek całe życie się uczy, ale myślę że nauka bycia matką należy do tych najprzyjemniejszych :)

    Owszem, cztery dni wystarczą aby się zresetować a nie zanudzić ;p Ja lubię patrzeć na morze, zawsze mnie to jakoś uspokaja :) Zwłaszcza wieczorem :)

    Nie ma się czym martwić, nic strasznego się nie dzieje w sumie :) Lekarz - kręgarz :) Ustawiam sobie kręgosłup i inne części siebie ;p Bardziej profilaktycznie niż z powodu jakiś komplikacji :)

    Przy dzieciątku trzeba włączyć iny tryb i zmęczenie jest normalne, mam nadzieje, że z miesiąca na miesiąc będzie łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń